• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

Przebudzenie

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

nowy rok

Siedzę w pracy. Patrzę przez okno na wirujące płatki śniegu i po raz pierwszy nie wiem co dalej... Naprawdę nie wiem, w którą stronę powinnam iść. Jaką decyzje podjąć. To na pewno będzie niezwykły rok. I mam tylko nadzieję, że zaczną się te dobre rzeczy, na które pracowałam tyle lat, albo, te które tak ładnie zepsułam, żeby w końcu zobaczyć prawdę. Mam tylko nadzieje, że mnie jeszcze z pracy nie wywalą, za to, że siedzę i piszę takie głupoty zamiast pracować. Powinni mi płacić, za wprowadzanie pozytywnej atmosfery i potrącać za czas, jaki spędzam wpatrzona w okno. Ostatnio przyszła księgowa, stanęła przede mną i się pyta, kiedy wracam na ziemię ze świata marzeń, bo przydałoby się fakturki ogarnąć – ale serio… wtedy byłam totalnie rozmarzona i w innym świecie i aż się przestraszyłam, że naprawdę tak to widać, a okazało się, że po prostu zapomniałam z auta wyjąć dokumentów i jej dać, a ona dzwonił i ich wszędzie szukała. Aj tam! Lubię siebie. Lubię swoja zakręconą głowę. Lubię swój głupi humor i rzeczy, które mnie bawią. Lubię czuć się na 20 lat i koniecznie muszę utrzymać sylwetkę i sprawność do późnej starości, bo mam tyle planów, że jedno życie, to może być za mało.

Życzenia na nowy rok – może trochę inaczej
W tym 2026 r. udało mi się wydać swoją pierwszą, wyczekiwaną książkę, która spotkała się ze znakomitym odbiorem, a ja w końcu poczułam, że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Tak bardzo kocham pisać i tak bardzo cieszy mnie tworzenie czegoś pięknego dla innych. A za tą książką są już kolejne. I jestem w końcu szczęśliwa. Jestem spełniona. I wiem, że wszystko co się działo, działo się dla wyższego dobra.

Coraz częściej wyświetlają mi się domy na sprzedaż we Włoszech i coraz bardziej zaczynam myśleć, o tym, że to nie jest głupi pomysł. Muszę tylko wymyśleć jakąś pracę zdalną albo znaleźć pasywny dochód, albo w ogóle nie myśleć jakim cudem tam będę, po prostu to czuć. Ale szczerze… boje się czuć… boje się marzyć, bo myślę, że moje marzenia mogą kogoś skrzywdzić. Co prawda, to co już się wydarzyło skrzywdziło dużo osób i kiedy jestem ziemska, żałuje tego strasznie ze względu na osoby, które przez to miały problemy, bo ja to Pikuś! Mnie tam może przeczołgać to co ma przeczołgać, ale inni, jeśli cierpią przeze mnie, to jest nie ok. Ale kiedy jestem duchowa, to we wszystkim widzę Boski plan duszy. I jestem rozdarta między tym co wypada, tym co powinnam zrobić, tym czego pragnę i nie widzę, by jakieś rozwiązanie było tym właściwym.
Miałam się powstrzymać od pisania o facetach, ale chyba będzie ciężko. Nowy rok przywitał mnie kolejna rozmową z mężem o tym co jest między nami, a raczej czego już nie ma. Filmy jakie włączaliśmy ciągle mówiły podtekstami. U Tonego Robbinsa była kobieta, która była w związku, który jej nie służył i wiedziała, że musi go zakończyć… i zakończyła. Oglądanie tego z mężem, gdzie każde z nas wie, że chodzi o to co jest między nami jest straszne. Następnego dnia włączyłam „4 Metà”, w opisie było coś o bratnich duszach więc pomyślałam, że to dla mnie. Oglądałam sama, dopiero później doszedł mąż i też… oglądasz, ale czujesz, że te sytuacje dają ci tak do myślenia. Mąż pytał oglądając… „a co, jeśli stoję wam na drodze do szczęścia”. Później zaczął coś o urodzie jednego z bohaterów. Fakt nie był podobny do Orso, ale dla mnie też miał coś z jego energii, może wyglądu trochę… I słuchasz tych słów, tych tekstów. Ja naprawdę ni jestem w stanie oglądać filmów z mężem, bo wiecznie coś, co pokazuje nam, że nasze małżeństwo (przynajmniej takie jakie było) już się skończyło. Trudno mi jest wejść na inny poziom, bo Orso jest ciągle z nami… mąż nawet nie wie jak często wraca do tamtej sytuacji. Może jakby Orso się później nie odezwał do męża, to może dałabym radę to wszystko, co mam w środku ukrywać, a potem by się wypaliło. Wczoraj też powiedział, że w sumie dobrze, że wysłał tamte zdjęcia, to sobie zostawił jedno na pamiątkę. I mimo, że nie nazywa mnie dziwką, to teksty w stylu „nie wiedziałem, że masz taką bieliznę”, „byłaś z nim szczęśliwa”, „nie znałem cię od tej strony”, „ze mną nigdy tak nie robiłaś” jest dla mnie jednoznaczne, że jednak jestem Marią Magdaleną, bo przecież nie trzeba kogoś wyzywać, żeby sprawić ból. Może zasłaniam się tylko tymi płomieniami, żeby usprawiedliwić to co zrobiłam. Bo nie ma nic, co mogłoby sprawić, że poczułabym się mniej winna. A jedyna rzeczy o jakiem marzę, to usłyszeć „też tak mam, nie zwariowałaś”, ale to już chyba za mną. Mężowi łatwo powiedzieć „zadzwoń do niego”. I co niby miałabym usłyszę… „Przepraszam, nie chciałem, zastań z mężem, kochaj go, ja mam kobietę, jestem szczęśliwy. I na koniec nigdy do mnie nie pisz i nie dzwoń”. I co? Bo za mało razy umierałam, to trzeba by było żebym umarła jeszcze raz.

02 stycznia 2026   Dodaj komentarz
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz

Blogi