Rozdział 1
Blue była dzieciakiem jak na swój wiek. Lubiła się śmiać i wygłupiać. Tańczyła w deszczu, a w samochodzie uważała że jest gwiazdą sceny muzycznej. W życiu gubiło ją dobre serce. Nawet, kiedy ktoś ją skrzywdził lub zachował się nie fair ona potrafiła zobaczyć w nim to, co miał dobrego. Niskie poczucie wartości sprawiało, że pakował się w złe związki i pozwala siebie krzywdzić na na prawdę różne sposoby. Kiedy w końcu minęło magiczne 35 lat postanowiła, że nie da rady tak dalej żyć i zaczęła szukać rozwiązań. Czytała książki rozwojowe i zapisywała się na kursy. Chciała nauczyć się stawiać granice, mówić co myśli i być bezczelna, kiedy trzeba. Z zazdrością patrzyła na koleżanki, które potrafiły flirtować i i jednocześnie nie pozwalać się traktować jak łatwe laski. Mimo zmian jakie zaszły, Blue miała poważny problem - ona po prostu z natury była dobra. I nawet jeśli udało jej się wybuchnąć, być zła i konkretna, to i tak po dłuższej rozmowie i pięknych słówkach, ulegała kolejnym partnerom. Miłość dla niej znaczyła coś wiecej, miała tylko to nieszczęście spotykać mężczyzn, dla których miłość nie znaczyła nic. Po 5 latach dużo się zmieniło, ale nie jej serce. Była w związku, który uważała za dość dobry. Jej rodzice się rozwiedli dlatego sama obiecała sobie że będzie mężatką tylko raz. Gdy znalazła w końcu swojego księcia z bajki, spełniła swój sen o białej sukni, ale na swoj sposób... krótka sukienka, w to wplecione błękitne tasiemki, niebieski mustang, o którym marzyła i on... jej rycerz na białym koniu, który w końcu zabrał ją od mężczyzn, dla których ważny był tylko seks, nawet bez jej zgody. Malzenatwo wydawało się dobre, nawet przez jakiś czas takie było. Ale zaczynały być chwile trudne, w których Blue walczyla o przetrwanie. Tak, nie mogła się rozstać, więc całą swoją energię poświęcała na ratowanie, sklejanie i utrzymanie małżeństwa.
Nawet teraz... po tragicznych wydarzeniach, gdzie w końcu to ona została ta "złą", nadal miała w sobie strach przed rozwodem.
Pół roku temu na jej ogromne nieszczęście poznała Orso. W jej oczach był idealny- idealny, bo przez ostatnie dwadzieścia lat przychodził do niej w jej snach. Wysoki, kruczoczarne włosy i oczy w których zatraca się dusza. Gdyby mogła nazwać to flirtem lub romansem byłaby z siebie dumna, ale to było coś, co zostało im przeznaczone, żeby zburzyć wszytko co do ostatniej cegły. Orso okazał się przynieść jej wszystkie traumy i rany w jednym pakiecie. To czego nie uleczyła przez 40 lat dziś zapukało do drzwi z prośbą o zapłatę i to z odsetkami. Po pół roku od poznania go widziała ile złego zrobiła poznając go. Był jak ciemna noc, w którą wkracza anioł śmierci i zabiera wszytko to co nie jest prawdą. Dla Blue to był tragiczny czas... ale nie umiała tego cofnąć, nie umiała nawet wymazać go z pamięci. Probiłem polegał na tym, że Orso niósł tyle złych rzeczy, a mimo wszytko ona widział, jak z tego całego bagna jakim jest oblepione prześwituje jego szczere serce. Bywały dni, kiedy siadała i zastanawiała się, jakim cudem może to widzieć. Każda kobieta widząc takiego mężczyznę, wiercąc o tym co robi, na czym mu zależało i że szansy na relacje z kimś takim nie ma, po prostu by odpuściła. Nawyzywalaby go jeszcze od fitów i zrobiła spektakularne show żeby poczuć się lepiej. Blue z każdym kolejnym tygodniem poznawała o nim nowe rzeczy. Nie chciała tego, chciała zapomnieć. Zresztą nie mieli kontaktu od miesiecy, więc do czego jej to miało służyć.
On nie był typem o jakim marzą takie dziewczyny jak ona. Nienawidzila kiedy rozmawiał o seksie w sposób mechaniczny i spełniania fantazji... ona chciała doznawać, czuć i poznawać każdy milimetr ciała drugiej osoby. Nie lubiła jego życia na krawędzi, baraku stabilizacji i patrzenia w przyszłość. Dla niego liczyło się tu i teraz, Ona w tu i teraz widziała początek spełniania marzeń o wymarzonej przyszłości. Byli jak woda i ogień, a takie połączenia nie mają prawa istnieć. Problem polegał na tym że ona czuła, że to nie jest coś co można zamknąć. A nawet jak zamknie sama ten rozdział, to wie, że ktoś go później i tak otworzy.
Wczoraj wróciło do niej wszytko... Przyjechał mąż. Przeprowadzili długą rozmowę. Pierwszy raz chyba taką spokojną i poważną. Ustalili że są w separacji, pracują nad soba i zobaczą czy to ma dalej sens. Przyjęli że może wydarzyć się każdy scenariusz. Mąż opowiedział enigmatycznie o sytuacji w pracy, znów był temat tego co wysyłał mu Orso... a Blue siedział jak ogłupiała. Nawet jak wszechświat czy sam Bóg wybrałby dla nich wspólne życie... to niby jak?! Jak On z takimi problemami i taką przeszłością miałby się zmienić? Jakim cudem miałby być normalnym, szarym chłopakiem, z którym układa się normalne, szare życie. Chyba przestało dziwić Blue że nie był w związku i nie chciał żadnego, że kochał życie chwila i zabawy w dorosłość bez brania odpowiedzialności. Mąż okazał się cierpliwy i opanowany... przeszło jej przez myśl że jeśli dałby radę dalej taki być to przecież mogliby uratować małżeństwo. W sumie, co jej zależało... Orso był setki kilometrów stąd, ze swoimi problemami i fantazjami, bez kontaktu i bez szansy na miłość- tacy mężczyźni się nie zakochują, a ona chciała być prawdziwie kochana bez patrzenia czy obok nie pojawi się lepsza opcja z większymi piersiami czy krótsza spódnica. Jeśli mieć mężczyznę mieć go na wyłączność. Problem polegał na tym, że Blue miała swoje przeczucia, Kroniki i wahadełko. Bała się że je prowadzą ślepa uliczka, ale czuła go wyraźnie. Czuła jak nad nią czuwa, pilnuje i słyszy niemal każdą jej myśl... tylko że to nie mogło być prawda.
z mężem spali osobna, nie przytulili się na dowidzenia, ani mąż nie pocałował ją w czoło jak zawsze czynił to, gdy udawała że śpi. Mąż w swojej dobrej wersji był najlepszym co dostała przez te wszystkie chore relacje, dlatego nie rozumiała co się wokół niej działo... jedyne co dziś czuła to ulgę. Decyzja o separacji zdjęła z niej ciężar starania się przy mężu o uśmiech, delikatne słowa itp. Nawet przyszło jej przez myśl że może Krobiki specjalnie tak mieszają żeby w końcu nauczyła się podejmować decyzje zgodnie ze sobą. Mistrzowie nie wróżą dobrze małżeństwu, ale co jeśli to jakaś kolejna zagrywka... podobno koniec stycznia ewentualnie luty będzie wiadomo czy to na uda się naprawić Blue wie też że od wpadając w cykl 9 miesięczny jej sytuacja z Orso też może się zamknąć około marca. Zamknąć lub... Bała się tego jak niczego wcześniej.
koniec.
Zmieniam narrację. To tylko ćwiczenie przed prawdziwą książką , ale ta właściwa nie będzie taka patetyczna i wzniosła. To będzie zupełnie inny styl... Ale muszę poćwiczyć, bo ...
Dodaj komentarz