• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

Przebudzenie

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

Wenecja

Jesteśmy na miejscu. Jest ok. Zbieramy się na wenecje

o złych rzeczach nie pisze... to jest mój dzień i chcę żeby był dobry, a wrażenia później. 

edycja g. 17:50 

wróciłyśmy padniete... Wenecja jest piękna. Piękne są stare cegły w kamienicach, gondole bujające się na wodzie... brak tłumu... i można było wszystko powoli obejrzeć. 
jestem okropną żoną...  ale chyba ju nie mam siły. 
Wczoraj miałam urodziny, mąż zamówił tort, ale zapomniał odebrać więc było bez tortu (to nic, to nie jest ważne). Chodził dziwnie zdenerwowany. Poszłam usypiać synka i w pewnym momencie słyszę "jak mogłaś mi to zrobić" "wiem wszytko" kazał mi przyjść do pokoju a dla dziecka zasypiać samemu. Powiedziałam że to nie jest dobry moment na rozmowę bo syn będzie wszytko słyszał, ale mąż miał potrzebę wygadania się. Wymuszał żebym się przyznała że ja się z Orso umówiłam i dziewczyny są moją przykrywką. Boże... to było nie do zniesienia. Synek przyszedł i prosił żebyśmy przestali spytał czy się rozstaniemy... O godz. 3 miałam wstać więc chciałam wcześnie się położyć, gadał do 00:30 przespałam się godzinę bo później w noc znów się coś działo. 
miał dziwne teksty do mnie, ale nie dyskutowałam. 

Rano gdy pojechałam, po godzinie zadzwonił że mam nie wraca do domu że to koniec i on o wszystkim wie....bo przeczytał coś... z tego co zrozumiałam na tt i nie miałam to związku ze mną ale sobie dopowiedział co chciał. To były najgorsze urodziny jakie miałam w życiu. Najgorsze. Po dłuższej rozmowie uspokoił się. Dziewczyny pierwszy raz były przy czymś takim i były w szoku. Byłam już zmęczona, niewyspana , padnięta, ale jak wylądowałyśmy postanowiłam że będzie najlepszy wyjazd... niestety gdzi poinformowałam męża że jestem cała i bezpieczna zaczął dzwonić... powiedział, że diagnozował się przez ostatnie trzy tygodnie i wie co mu jest... wyszło, że są to problemy psychiczne ale nie będę mówiła jakie. Czytałam opis to faktycznie książkowy opis jego zachowań.... i co ja mam zrobi teraz??? Czekać na jego terapię, poprawę... o! Właśnie zadzwonił !!! Jest po sesji kundalini, czuję się dobrze, dużo rzeczy zrozumiał umówił się jeszcze na 2 sesje... czuję spokój... a ja czuję, że wariuje. On cały czas o ratowaniu... że to naprawi że ma tylko nas... a ja już nie mogę. To boli, to sprawia, że... ja żyje w napięciu, nie mam zaufania- mówił że niby na jego konto też się ktoś włamuje... nigdy się tak nie czułam... czuje się przegrana... czuje się już nikim... wczoraj jeszcze zaczął mówić co Orso mu wysyłała: zdjęcia, nagrania co robił ze mną... że on nie czuł tego co ja... mówił wszytko, to co sprawiało mi ból, nie wiem po co to mówił... może po to żebym patrzyła na niego źle, żebym czuła się w jego oczach nikim... ale nie... nie chciałam w to wierzyć... nie wiem w co wierzyć. Bardzo źle się czuję źle funkcjonuje psychicznie. Podnoszę się ale to już jest za mało żeby żyć. Nawet nie chce mi się pisać szczegółów rozmów, tego co mi mówi czym mnie upokarza, manipuluje... to już prawie pół roku, ja na prawdę muszę się poddać

Tego już nawet nie nazwę lekcją, karmą czy czymkolwiek, bo wiem że to co robi jest złe, ale moje rozmowy i prośby a nawet mówienie wprost że nie chce być z nim nic nie dają. Nie chce już o tym pisać. 

Wróćmy do Wenecji. Miasto ładne. Nostalgicznie patrzyłam na zakochanych ludzi, na przepływające łodzie i ptaki... było pięknie. Mijałam wielu mężczyzn... są na prawdę przystojni, szukałam w ich oczach spojrzenia Orso, ale w żadnym tego nie znalazłam. I wiem że nie ma drugiego takiego jak on. I tym bardziej żałuję że to koniec. Nie dam rady już wierzyć że myśli, że pamięta, że chciałby mnie zobaczyć...  Tu jest tyle pięknych kobiet, mężczyzn przecież nikt normalny nie czekałby na jakąś polke z mężem... nie wiem w co ja wierzyłam... jestem głupia, jestem na prawdę głupia. 
jak wrócę to skończę z tym pisaniem... i przestanę już to roztrząsać. Usunę to co mi po nim zostało. I nie jest ważne co czuję. Po prostu to trzeba zakończyć raz a dobrze. Niech on też ma normalne życie. Może już ma, a ja głupia wierzę... trzeba zejść na ziemię. 
Kończę idziemy z dziewczynami na dół na jakiegoś aperola, bo zimno w pokoju... Orso by rozgrzał, ale ju nie rozgrzeje. Dziewczyny ciągle gadają że i tak mam przejebane więc żebym dawała numer i one będą dzwonić, ale nigdy w życiu... jakby chciał dałby znać.... widocznie nie chce, a ja nikogo do niczego nie będę zmuszać i wywierać presji. 



13.12.2025 Drogi mężu wiem że włamałeś się na wszystkie możliwe konta. Wiem że w swoim życiu nie mam prywatnosc, nie mogę samodzielnie myśleć, oddychać... 

wiem że to co się stało jest moja winą ale dla pocieszenia powiem że dostałam za to potworną karę.. nie sądziłam że można umrzeć za życia. Udało wam się to zrobić - tobie i jemu. 
i nie liczy że coś się zmieni... mnie nie ma 

12 grudnia 2025   Dodaj komentarz
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz

Blogi