Wesołych Świąt
Przede wszystkim spokojnych!
Było ok, goście i sprzątanie teraz... ale słabo mi źle... dziwne zawroty głowy... czuje... ale nie chce czuć.
Biegałam boso po trawie rano -7 stopni było zimno bardzo, ale jest słońce... słońce, które widzą inni nawet jak ich nie ma blisko.
16:42 dziwnie być samej w wigilię, pierwszy raz w życiu... niezapomniane 40lat
mam w sobie niepokój, a może to smutek albo tęsknota... na pewno ściska mnie w sercu... idę coś porobić... joga, sprzątanie albo książka... bo zwariuję.
18:30
Joga pomogła 😁 zrobiłam całą godzinną praktykę. Na koniec "Moja Trójca Święta" biła mi brawo i pokazała, co na prawdę mam w sobie. Przypomnieli mi, że ile razy bym nie upadła i tak wstanę... Pokazali mi jak bardzo potrafię walczyć o miłość, ale już nie w formie jakiegoś faceta, ale o tą prawdziwą, która wypływa ze mnie.
Ok, zamiast skupiać się na tym co nie poszło, napiszę co dziś było dobre:
-uziemianie rano
-spotkanie z rodzeństwem i długie dobre rozmowy
- spacer po lesie w tym na boso
-zrobienie postów
- 2 prania i wypranie tapicerki
- joga
- dokarmienie ptakow
- wdzięczność i zachwycanie się przyrodą
- dzień bez tv, a raczej pół
w planie na dziś:
- nauka angielskiego z filmów
- oczyszczanie się, wizualizacja, coś dla duszy
- umycie naczyń za zmywarkę bo się coś popsuła
-gorąca herbata i kolacja (obiecuję jeść więcej, dziś tylko serek na śniadanie i mały rogalik na obiad 6 pierogów kawa i herbata a już 19:00, ALE znalazłam nagranie gdzie trener od bliźniaczych płomieni mówił że po spotkaniu charakterystyczne jest gwałtowne chudnięcie lub przytycie - fakt, wagi takiej nie miałam od wieków)
- może złożę pranie oglądając friends
I dwa słowa o bliźniakach - kiedy mam spokój i nie myślę o mężu i o tym co dalej czy jest dobrze czy źle z małżeństwem, nie myślę też o Orso... myślę o sobie. Czuję że mam czas dla siebie i mogę myśleć o planach na przyszłość o książce o kupieniu domu we Włoszech albo nauce języków, planowaniu podróży... o planach i marzeniach i o tym że jestem w stanie mieć to wszytko i nie mam zjazdów emocjonalnych i jest tak dobrze. Zaczynam akceptować że Orso był na chwilę, umiem też zaakceptować że się znów pojawi, ale nie potrzepuje gonić ani myśleć jakby było gdyby... akceptuję to że go czuje i że codziennie jest przy mnie. No trudno nie zmienię tego, zgodziłam się na to i muszę wziąć to na co się zapisałam. Będzie bolało trudno, ale myślę że to taka szansa na rozwój która nie jest pisana wszystkim i powinnam być szczęśliwa że coś takiego mnie wybrało, że ktoś uwierzył we mnie że dam radę, że będę mogła komuś pomóc- narazie pewnie słabo bo jestem wariatka w moim środowisku, ale... ktoś musi. Póki ogarniam i nie zamknęli mnie w szpitalu znaczy że nie jest ze mną tak źle 🤣
Ooo i jeszcze coś żeby nie zapomnieć. Wczoraj ktoś był u mnie. Spałam w salonie i przed łóżkiem podłoga tak skrzypiała że miałam ciarki -normalnie tak się nie dzieje, a to było jakby ktoś tam stał i starał się podejść bliżej. Wiem tylko że to ktoś dobry dla mnie... ciekawe kto mnie pilnuje ☺️ i ciekawe czy ja czasami gdzieś łażę.
20:43 sprawdziłam podłogę trzeba w tym miejscu na prawdę mocno stanąć żeby coś usłyszeć, moje 57kg z trudem wydobyło dźwięk podłogi... jakim cudem to było aż takie głośne??? Ponoć duchy są lekkie. Dziwne. I jeszcze Kuki zmienił zdjęcie na jakąś kostuchę, więc... dlaczego??? Po co mi się w tym tyg pokazał z normalnym zdjęciem, gdybym zobaczyła jego profil teraz nie połączyłabym kropek. A Orso mi się nie wyświetla... już jakiś czas. Ale nie szukam go. Chyba rozumiem że nie może się pojawić. Musiałby mieć coś do zaproponowania, a życie przyziemne jest zbyt trudne... sam zresztą też musi chyba pokonać swoje demony. Czy będzie nam kiedyś dane się spotkać albo porozmawiać ? Nie myślę o związku, ale chciałabym móc porozmawiać, zobaczyć to z jego perspektywy. Porównać. jeśli jest prawdziwy będzie kontakt, jeśli nie... nie wiem... może mąż stanie się moją bratnią duszą, tą na ktorą mam nadzieję zasługuje, a może życie chce zostawić mnie samą... czuję się już na prawdę dobrze. Chciałabym żeby tak było. Chciałbym żeby mąż nie zaczynał tych rozmów co dalej z nami... chce dojść do siebie. Chcę być spokojna i myśleć realnie. Poza tym pewnie będę w małżeństwie o ile będzie ok, bo jeśli ma być inny scenariusz to i tak to jebnie, więc nie będę robiła na siłę ... chociaż może jakbym podjęła taką decyzję teraz to obeszłoby się bez tragedii... No nic, ponoć jestem w boskim czasie i na nic chyba nie mam wpływu. Mam się skupić na sobie. Do tego gościa terapeuty nie mam złości i żalu, dziś widziałam wywiad o osobach które krzywdzą innych i zrozumiałam że musi być nieszczęśliwa osobą, bo normalni, zdrowi ludzie nie ranią innych, nawet zwierzęta tak nie robią chyba że muszą zjeść. Więc... będę miała dla niego dwa zdania o tym jaką ofiarą czuje się w środku... bywa.
Czuję teraz ból po prawej stronie, może to jajnik, coś jakby na zgięciu nogą/biodra. Aaa i zrealizowałam plan na resztę wieczoru. Dumna jestem z siebie. Jutro też chcę dużo zrobić.
A Teraz coś dla ducha i ciała.
Spokojnych snów... dobrych... proroczych... albo takich ważnych. Prawie codziennie proszę o jakieś znaki w snach, ale są rzadko... ostatni o czekaniu było. To jest na prawdę dziwne, że go czuje. To tak jak duch - nie widzisz, teoretycznie nie wierzysz, ale czujesz czasami obecność. A ogólnie to cały dzień w domu coś stuka i są dziwne odgłosy- nie wpadam w paranoje, ale wiem kiedy to lodówka, pralka czy mysz na strychu, ale te są inne, może słyszę bo siedzę w ciszy? Oby nikt w nocy nie przychodził bo ja z tych bojących.
Dobra idę coś dla si 21:21 dla siebie porobię 😅 chciałam napisać że jest już... 21:21
Miłego odpoczynku. Kocham.🫶
Dodaj komentarz