Ostatni
Trafi to tam gdzie powinno, albo do kogo powinno. Przeciez energia działa, mąż to potwierdź, bo wie o wszytkim co tu pisałam więc skoro wie z wizji to i tą wizję niech przeczyta.
Jesli spotkanie Orso miało zabić starą wersję mnie, to zabiło - tylko nowa się nie narodziła.
Jeśli miało to zniszczyć małżeństwo, to zniszczyło.
Jeśli miało zmienić mojego męża to zmieniło.
Wszystko wg planu.
Tylko po co dla świata ktoś kto nie ma serca?.
Mąż... tak mężu do Ciebie, nie ważne czy to choroba czy nie- to że zepsules mi urodziny i wyjazd to za mało powiedziane, po prostu mnie dobiłeś, wyrwałeś serce i zgniotłeś. Przepraszam że też ciebie zniszczyłam, nie chciałam tego, ale mimo kłótni nie mówiłam ci tylu okropieństw. I On nie wiem po co się pojawił- pojawił... z jakiegoś powodu... zniknął i nie umiem, nie wiem jak się pozbyć tych myśli to tak samo jakbym ci powiedziała nie krzycz nie bądź taki emocjonalny, nie złość się, przecież to się da - no widocznie się nie da... !!! Dostawałam od Ciebie to niemal codziennie. Już nie chce. Dość!
Orso... w sumie nie mam słów. Nie wiem tylko po co Ci było zaczepianie mojego męża...Po co to robiłeś? Co to miało Ci dać? Dołożyłeś tym swoją cegłę do rozwalenia małżeństwa i mnie. Na pewno jesteś z siebie dumny... tak jak mój mąż.
Ja się puściłam, wszyscy cierpią, ale na szczęście umarłam tylko ja.
Kroniki- Mistrzowie Nauczyciele itd. (Przeklęłabym,ale proszą żebym nie pisała tego) więc napiszę tylko tyle że było miło i jak wrócę kończę z tym. Odstawiam wszytko co miało mnie rozwinąć, pomóc zrozumiec, być lepszą osobą. To wszystko to ściema. Nie ma bliźniaczych dusz karmicznych bratnich, wahadełek tarotów- nie ma k*** nic! Nie jestem zabawką żeby każdy mógł się mną bawić! I z wami też koniec.
Czy jeszcze do kogoś mam dwa słowa?- tak, do siebie.
Wspaniała istoto... przepraszam... Istoto, nie jesteś wspaniała, wyjątkowa, dobra, czy co tam jeszcze sobie myślałaś. Dałaś dupy ze wszytkim. Wierzyłaś w jakieś bajki, próbowałaś wierzyć w miłość, widziałaś dobro we wszytkich. Pierdol to! Życie to nie bajka, nie ma księcia, ty nie jesteś księżniczką, nie ma szczęśliwych zakończeń.
Mija pół roku i wystarczy tego... wracasz na ziemię i zajmij się tym co trzeba. Już dość dawałaś szansy mężowi, już dość czekania na odpowiedź co z Orso? dość nadziei na szczęśliwe życie. Na takie coś trzeba zasłużyć - nie zasłużyłaś, przykro mi. Żaden z nich nie ma jaj żeby wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Ani mąż który powinien dać ci spokój, bo to jak się kogoś kocha i się widzi że ta osoba cierpi to po prostu trzeba odejść albo chociaż dać czas jak prosi. Ani Orso, który... nie wiem w sumie co ma w głowie, ani w sercu. Wygląda na to, że to tylko była zemsta na mężu i może próba dowalenia mi. Spoko Orso poszło Ci świetnie. Mam za swoje. Za pierdolenie się z kimś kogo się nie zna dostaje się odpowiednią zapłatę. Zebrałam wiązankę za te i za wszystkie inne życia! Mam za swoje. Takie osoby jak ja powinno się rozstrzelać i nie dać im chodzić po tym świecie.
Nawet mi siebie nie jest żal. Mam to na co zasłużyłam i może o to w tym wszystkim chodziło, a ja szukałam jakiś bajek. Nie, po prostu miałaś dostać tak w pizde żebyś nie mogła się podnieść, a jak już się podniesiesz to żebyś wiedziała, że jak odpierdolisz coś takiego jeszcze raz, to dostaniesz mocniej. Zasłużyłaś na to... Na to że Orso się tobą pobawił i wyrzucił i na to że mąż dojechał cię jak burą sukę. Nie użalaj się nad sobą... Po prostu wstań i idź dalej, ale na swoich zasadach! Sama! Nikogo już nie potrzebujesz! !!
I to jest ostatni wpis jaki robię.
Koniec z pisaniem.
Koniec ze wszystkim.