Jeszcze boli
https://www.youtube.com/watch?v=v4hnQTotn1k&list=RDv4hnQTotn1k&start_radio=1
Po wczorajszym wieczorze i nocy wszystko mnie boli. Kiedy to się skończy? Miało skończyć się wczoraj i nic... jest gorzej. Co się dzieje... ? Splot słoneczny to aż mnie skręca, czakra serca tak samo, cała klatka piersiowa jest tak ściśnięta... chce mi się wymiotować. Wczoraj się ważyłam 56 kg- mam wagę sprzed 20 lat nie cieszy mnie to. Boże drogi jak mam się odciąć od Orso? On żyje, poszedł dalej a ja nie widzę u siebie żadnej zmiany, oprócz ciągłej walki i bezsilności. Nie daję rady wstać, ćwiczyć, robić tego co zawsze, malować, pisać, bawić się z dzieckiem - funkcjonuję resztkami sił. Nie wiem dokąd to zmierza. Kim On był w moim życiu, że przyniósł takie spustoszenie? Zburzyło się wszytko! Spadły maski, wywaliło wszystkie traumy, a ja zwijałam się z bólu miesiacami. Nikt z ludzi, których poznałam w swoim życiu nawet na milimetr nie zbliżył się, żeby doprowadzić mnie do takiego stanu, a On był chwilę, zniknął , a ja się zbieram z podłogi miesiącami. Gdyby to była zwykła zdrada, byłabym w stanie zapomieć, odciąć się i iść dalej, szczególnie, że mąż mi wybaczył i na prawdę walczy o nas. Dziś pojechał do pracy... zadzwonił sie pożegnać, że to koniec i że nie wie co się dzieje... rozpłakałam się, bo też nie wiem co się dzieje. On zaklinał się na wszystko, że sprawdził mnie tylko na wakacjach, a potem nigdy nie włamywał się na moje konta, telefony itp. (i jestem w stanie mu uwierzyć - choć brzmi to absurdalnie), ale jeszcze bardziej absurdalne są rzeczy, które wychodziły - przysięgał, że bloga znalazł przypadkiem, to, że widziałam logowania jego telefonu na moim koncie... po prostu na jaw wychodziły najróżniejsze rzeczy, jakby ktoś specjalnie otwierał konkretne strony internetowe, wkładał w usta innych słowa, które musiało się usłyszeć, takie dziwne zbiegi okoliczności, ktorych nie da sie wyjaśnić, tylko uważa sie, że ktoś robi to celowo i umyślnie.
edycja g. 8:30
Nie wiem co to za plan. Nie wiem jak długo dam radę. Nie wiem o co chodzi w tym wszystkim. To co czuję w środku nie zmienia się. To co było na początku po poznaniu Orso, nadal jest w mojej głowie (jako głos duszy), nadal kroniki podtrzymują swoją rację, a wahadełko ciągle kręci się tak samo. A najgorsze jest to, że w końcu widze jak mąż się stara i walczy. Włożył w to ostatnie resztki sił jakie miał, ale już nie daje rady, jest "coś" (nie wiem jakaś dusza, energia, ktoś) co po prostu robi wszystko, abyśmy nie byli razem. Ja gdzieś głęboko też chciałabym to naprawić... ale nie ma we mnie tej iskry, a jego krzyk zamykał mnie coraz bardziej i nie wiem czy jestem w stanie to naprawić, a nawet jeśli, to nie wiem ile czasu bym potrzebowała, żeby czuć się przy mężu bezpiecznie i czy znów nie zacząłby wrać Orso. Przecież był czas kiedy był już daleko, jak we mgle, a nagle stał się znów silny, obecny i taki realnie wyczówalny. I jeszcze te wszystkie dziwne "rzeczy", które robiły nam mętlik w głowie. Nie wiem co czuję, nie wiem czego chcę - jestem w zawieszenieu, całkowitym. Chyba już wszystko odpuszczam i niech się dzieje, co ma się dziać. Czy mąż odejdzie, czy zostanie - nie mam już siły. Jedyna resztka siły jaką mam to synek. On musi czuć, że go kocham ponad wszystko, że jest bezpieczny, ża tata jest dobry, a to co się dzieje jest związane ze zmianami jakie zachodzą, a nie zdradą, złością, niedogadywaniem się. Dziś też z nim rozmawiałam. Zadawał trudne pytania i bardzo trudno było mu odpowiedać tak aby zrozumiał, nie miał do nikogo żalu, a najbardziej do siebie... miał łzy w oczach, nie wie co sie dzieje. Słyszy ciągle kłótnie albo dziwne rozmowy o rozstaniu. Nie tak sobie to wyobrażałam. Myślałam po prostu, że jeśli nie umiemy się dogadać, to jak się rozstaniemy to będziemy przyjaciółmi, tak żeby syn nie odczuł tego, że jest źle, ale mąż dziś mówił, że mamy go znienawidzieć, a on zniknie, bo już nie chce tak życ. Wróci do starego życia- picie, palenie, a ja w końcu będę mogła się rozwijać, być spokojna i szczęśliwa.
Pierwszy raz coś takiego przeżyłam. Nie umiem tego wyjaśnić. Nie wiem co się dzieje i nie wiem jak się pozbierać.